„To była pierwsza szczera rzecz, jaką ktokolwiek z twojej rodziny mi powiedział.”
„Proszę” – powiedział, tym razem z prawdziwą desperacją. „Jeśli to wypali, to nie tylko będzie wstyd. Organizatorzy grożą pozwem. Rodzina Vivian już nas obwinia. Moi rodzice panikują. Ethan mówi, że masz fundusze”.
Tak. Lata ostrożnego inwestowania, niedawny bonus i spadek, który z jakiegoś powodu trzymałem osobno. Ale posiadanie pieniędzy i rozdawanie ich to dwie zupełnie różne rzeczy.
„Oto moje warunki” – powiedziałem.
Cisza.
„Po pierwsze, nie wysyłam ani centa Vivian, jej ojcu ani tobie. Przelewam to bezpośrednio na miejsce imprezy po rozmowie z kierownikiem finansowym i otrzymaniu faktury”.
“Cienki.”
„Po drugie, Ethan podpisze umowę poślubną, kiedy wrócę do domu”.
“Co?”
„Słyszałeś mnie.”
„To sprawa między wami dwoma.”
„Stało się to twoją sprawą w chwili, gdy do mnie zadzwoniłeś.”
Nie sprzeciwiał się.
„Po trzecie, zanim przyjęcie zostanie wznowione, Vivian publicznie oświadczy, że podziękuje mi z imienia i nazwiska za uratowanie jej ślubu”.
„Claire, ona nigdy…”
„A potem ciesz się suchym kurczakiem i raportami policyjnymi.”
Mruknął coś przez telefon, po czym wrócił z pokonanym tonem. „Coś jeszcze?”
„Tak” – powiedziałem. „Twój brat leci jutro do Rzymu. Sam.”
Nastała tak zupełna cisza, że pomyślałem, iż połączenie zostało przerwane.
Wtedy Connor powiedział: „Mówisz poważnie”.
„Nigdy nie podchodziłem do tego bardziej poważnie”.
Więcej stłumionej kłótni. Potem odezwał się Ethan.
„Przyjdę” – powiedział cicho.
Powinno to być odczuwalne jako zwycięstwo. Przede wszystkim jednak odczuwało się wyczerpanie.
„Dobrze” – powiedziałem. „A teraz połącz mnie z dyrektorem finansowym”.
W ciągu kilku minut miałem fakturę z wyszczególnionymi wszystkimi opłatami – od rzeźby lodowej na ostatnią chwilę po drugą stację kawiorową, która kosztowała więcej niż mój miesięczny kredyt hipoteczny. Poprosiłem o pisemne potwierdzenie, że moja wpłata pokryje tylko rachunek lokalu – a nie jakiekolwiek prywatne długi. Następnie przelałem pieniądze. Czysto. Bezpośrednio. Finalnie.
Czekałem na ogłoszenie.