***
Kolacja tego wieczoru wydawała się inna. Nie napięta, po prostu obca.
Edwin usiadł na końcu stołu, jakby nie chciał zajmować miejsca.
Dora zadała mu pytanie o coś drobnego, chyba o pracę.
Odpowiedział.
Lyra powiedziała jeszcze jedną rzecz, ale Jenny przez chwilę milczała.
Potem, w połowie posiłku, ona również o coś zapytała.
Ich interakcja nie była łatwa ani ciepła.
Ale też nie odległe.
Dora zadała mu pytanie.
Obejrzałem całość i niewiele powiedziałem.
Po prostu pozwoliłam, żeby to się działo, bo nie miałam na to wpływu.
Nigdy tak nie było.
***
Później tej nocy, gdy naczynia były już umyte, a dom się uspokoił, wyszedłem na zewnątrz.
Edwin znów był na ganku.
Oparłem się o poręcz. „Nie jesteś jeszcze wolny od odpowiedzialności” – powiedziałem.
“Tak.”
„Będą mieli pytania”.
„Jestem gotowy.”
„Nie jesteś bezkarny.”
***
Tej nocy było ciszej i lżej, czego się nie spodziewałem.
Nie dlatego, że wszystko zostało naprawione, ale dlatego, że w końcu ujrzało światło dzienne.
Nie było już czasu na zastanawianie się.
Po prostu… co było dalej.
I po raz pierwszy od dłuższego czasu byliśmy w tym samym miejscu, aby to zrozumieć.
Razem.