Według doniesień prasowych, u Australijczyka o nazwisku Fraser chorobę Alzheimera zdiagnozowano w wieku 41 lat. Jest to stosunkowo młody wiek, jednak naukowcy uważają obecnie, że osoby, u których choroba może objawiać się w młodym wieku, mogą zacząć odczuwać jej objawy.
Wydaje się, że tak jest w przypadku Frasera, nauczyciela i badacza z zawodu. Udzielił on szczegółowego wywiadu australijskim mediom, stwierdzając, że jeszcze przed ukończeniem 41. roku życia zauważył u siebie nietypowe objawy, w ogóle niezwiązane z utratą pamięci.
„Nie mogłem już nadążać za rozmowami tak jak kiedyś” – powiedział mężczyzna, po czym zastanowił się, dlaczego tak się dzieje. Wszystko się zmieniło, gdy obejrzał film.

„Obejrzałem to wszystko, nie pamiętając, że widziałem to zaledwie miesiąc wcześniej. Dowiedziałem się o tym od mojego partnera. Nie pamiętałem, żebym to oglądał, i wtedy zacząłem się martwić. Miałem 38 lat” – powiedział Fraser. Od tego momentu rozpoczęły się badania, które wykazały, że mężczyzna cierpi na tę chorobę.
W rzeczywistości, zdaniem naukowców, nawet niepamiętanie, że oglądało się film, a nawet niemożność śledzenia fabuły, mogą być wczesnymi objawami wskazującymi na patologię.
Pewnego wieczoru Fraser zupełnie zapomniał, że jego córka poszła do kina, więc zadzwonił do niej na komórkę. Wtedy zbeształa go, mówiąc, że ostrzegała go kilka godzin wcześniej. „W ogóle nie pamiętałam” – powiedział. To naprawdę osobliwa historia, która pokazuje, jak ważne jest, aby nigdy nie lekceważyć żadnego objawu.