I oto jesteśmy tutaj.
„Jesteś tego pewna?” zapytała pracownica socjalna, Karen.
Przyglądała nam się uważnie z drugiego końca stołu, z grubą teczką przed sobą. Sophie siedziała mi na kolanach, bawiąc się moją obrączką i cicho nucąc.
„Oczywiście” – głos Claire był stanowczy i pewny siebie. „Ona jest nasza”.
Karen skinęła głową, ale nie wyglądała na przekonaną. Starałem się nie traktować tego zbyt poważnie, bo Karen była prawdopodobnie przyzwyczajona do tego, że rodziny obiecują tym dzieciom cały świat, a potem je zawodzą.
„Wierzę, że tak mówisz” – powiedziała. „Ale adopcja to nie tylko miłość. To zobowiązanie. To na zawsze. Przyjmujesz do domu dziecko, które miało trudny start w życiu. Sophie wystawi cię na próbę. Przekroczy granice, a może nawet wszystko zepsuje. Oczywiście nie będzie to celowe, ale to tylko dziecko. Musisz być na to wszystko przygotowany”.
Claire wyciągnęła rękę przez stół i ścisnęła moją dłoń.
„Wiemy” – powiedziała Claire.
Następnie uśmiechnęła się do Sophie, która odwzajemniła jej uśmiech.
„Ona jest idealnym małym aniołkiem.”
„No dobrze” – zawahała się Karen. „W takim razie gratulacje, Claire i Simon! Oficjalnie zostaliście rodzicami”.
Coś się poruszyło w moim sercu. To był początek wieczności.
Wiedziałem, że coś jest nie tak, gdy tylko przekroczyłem próg domu.
Było cicho, za cicho, jakby sam dom wstrzymał oddech. A potem, niespodziewanie, Sophie wpadła na mnie, oplatając moje nogi swoimi maleńkimi rączkami.
Jej cichy głosik drżał.
„Nie chcę wyjeżdżać, tato” – powiedziała.
Zmarszczyłam brwi i uklęknęłam tak, że nasze oczy znajdowały się na tym samym poziomie.
„Dokąd odejść, kochanie?” – zapytałem.
Jej dolna warga drżała. Łzy napłynęły do szeroko otwartych brązowych oczu.
„Nie chcę znowu wyjeżdżać. Chcę zostać z tobą i mamą”.
Przeszedł mnie zimny dreszcz. Skąd ona to wiedziała? I dlaczego? Sophie była za mała, żeby chodzić do szkoły i spędzała dni z Claire w domu. Podczas gdy Claire pracowała, Sophie się bawiła. Podczas gdy Claire musiała biec na spotkania, każda z naszych matek opiekowała się Sophie.
Kto co powiedział mojemu dziecku?
„To się nie stanie” – obiecałem jej. „Jesteś już w domu, kochanie”.
Wtedy Claire wyszła na korytarz.
Nie patrzyła na mnie, jej wzrok był utkwiony gdzieś za moim ramieniem, ramiona skrzyżowane tak ciasno, że aż bolało. Jej twarz była blada, wręcz pusta. A jej oczy? Nie były puste. Były odległe.
Jakby coś w niej pękło.
„Simon, musimy porozmawiać” – powiedziała.
„Dlaczego Sophie mówi, że musi odejść?” – zapytałem.
Claire zacisnęła szczękę.
„Wyślij ją do pokoju. Już, Simon!”
Malutkie paluszki Sophie ścisnęły moją koszulkę, jakby chciała się do mnie przywiązać. Pogłaskałem ją po plecach.
„Kochanie, idź się trochę pobawić, dobrze? Idź do swojego pokoju. Zaraz po ciebie przyjdę i zjemy kolację!”
Zawahała się. Czułem, jak jej serce bije szybciej niż moje.
Potem niechętnie skinęła głową i ruszyła korytarzem, rzucając nam nerwowe spojrzenia, zanim zniknęła w swoim pokoju.
W chwili, gdy drzwi się zamknęły, Claire przemówiła.
„Musimy ją oddać.”
„Co?” – wykrztusiłam. „Co ty właśnie powiedziałeś?”
Ramiona Claire zacisnęły się na jej piersi.
„Nie chcę tego dłużej, Simonie” – wyszeptała. „Ona… ona wszystko niszczy! Moje książki, moje pliki… moje ubrania… zniszczyła nawet moją suknię ślubną!”
„Co masz na myśli?” Zmarszczyłem brwi.
Claire gwałtownie wypuściła powietrze i przesunęła dłonią po twarzy, jakby z trudem panowała nad sobą.
„Wyciągnęłam to wcześniej. Chyba poczułam nostalgię… Sophie weszła, kiedy ją trzymałam, i rozpromieniła się, Simon. Nazwała ją sukienką księżniczki i zapytała, czy może jej dotknąć!”
Poczułem ból w piersi, gdy wyobraziłem sobie małą dziewczynkę, pełną zachwytu, wpatrującą się w coś pięknego…
„To jest—”
„Nie w tym problem” – warknęła Claire. „Problem w tym, że miała całe ręce umazane farbą. Nie wiem nawet, jak mogłam tego nie zauważyć. Ale w chwili, gdy dotknęła materiału…”
Jej głos załamał się, wywołując ostry i pozbawiony humoru śmiech.
„Jaskrawoniebieskie odciski dłoni. Na całej tej cholernej sukience!”
„Claire, ona nie zrobiła tego, żeby cię skrzywdzić” – westchnąłem.
„Nie wiesz tego, Simon!” Głos Claire się załamał. „Nie widzisz tego! Ona manipuluje. Chce, żebym odszedł, żeby mieć cię tylko dla siebie”.