Dokument wypadł jej z drżących rąk w chwili, gdy doszła do ostatniej strony, bo nic w jej życiu nie przygotowało jej na słowa na tyle potężne, by jednym tchem zakończyć małżeństwo i przekreślić przyszłość.
Adeline Marlowe stała w przeszklonym gabinecie na czterdziestym piętrze wieżowca w Stonebridge Coastal City, w szóstym miesiącu ciąży, z trudem łapiąc oddech, gdy strach i zimne powietrze napierały na nią. Po drugiej stronie stołu siedział Nick Drayke w nieskazitelnym grafitowym garniturze, przeglądając telefon z całkowitą obojętnością, podczas gdy jej życie po cichu rozpadało się w pył. Obok niego prawnik wyjaśnił spokojnym, profesjonalnym głosem, że opuści rezydencję w ciągu dwudziestu czterech godzin i przyjmie jedynie ograniczone, tymczasowe wsparcie finansowe w ramach ugody.